„Bądź prawdziwym mężczyzną!”- co tak na prawdę mamy dzisiaj na myśli wypowiadając te wydawałoby się jednoznaczne słowa?
Przemiany w ostatnim dwudziestoleciu nie dotyczyły tylko i wyłącznie ustroju, zmian w gospodarce, środowisku, charakteru pracy kobiet, rewolucji w religii. Wir zmian zagarnął również, a może należałoby powiedzieć przede wszystkim mężczyzn. Od zarania dziejów biorą oni udział w podświadomej wspinaczce, która prowadzi na szczyt władzy, bogactwa, sukcesu, wiedzy, dominacji, bezcennego poczucia tożsamości. Stereotypowe myślenie dotyczące płci zderza się z coraz większą ilością argumentów, które jednoznacznie je podważają.
Tym, co przyczyniło się do redefiniowania tradycyjnego wzorca mężczyzny jest błyskawiczny rozwój techniki. Teraz to już nie siła i tężyzna fizyczna, ale elektronika oraz automatyzacja dominują proces produkcji i sprawiają, że pojawiają się dotąd nieznane wzorce męskich zachowań.
Jak się okazuje męskość nie jest dana raz na zawsze. Mężczyźni są zmuszeni tworzyć ją cały czas. Uczyć się jej, nabywać. Właściwa zachowawczość męskości okupiona jest wielkim trudem. U chłopców rodzi się później, niż u dziewczynek i jest istotniejsza dla samych mężczyzn, niż kobiecość dla kobiet. Jej wtórność każe osiągać to co męskie, gdyż problemem staje się utrata (lub częściowe oddanie kobietom) władzy, która długo była tarczą silnie ograniczającą każdego mężczyznę w patriarchalnym porządku świata (Badinter, 1993, s. 48). Mityczna norma doskonałego mężczyzny prowadzi do przymusu stawania się ideałem, co u niektórych staje się niczym nie kontrolowaną obsesją.
Zdaniem Elisabeth Badinter, tożsamość „prawdziwego mężczyzny” kształtuje potrójna negacja: musi on udowodnić, że nie jest kobietą, dzieckiem, ani homoseksualistą (Dziekanowska, 2008, s. 60).
Rok 1976 przyniósł cztery znamienne slogany, których autorami są Deborah S. David i Robert Brannon. Owe imperatywy męskości mają przyczynić się do ustalenia norm roli mężczyzny (Brannon, 2002, s. 215-216).
Pierwszy z nich to „nie być zniewieściałym” (no sissy stuff). Zniewieściałość u mężczyzny kojarzy się ze słabością, z czymś przypisanym tylko i wyłącznie kruchej kobiecie, która szuka oparcia w silnym mężczyźnie. Tymczasem empatia jest częścią człowieka, cechą humanitarnego człowieczeństwa.
Następny brzmi; „gruba ryba – ważna persona” (the big wheel). Idol męskości ma zapewniony prestiż, sukces, władzę, nieustanne wzbudzanie zachwytu, które prowadzi do przewagi nad innymi; słabszymi. Mocna pozycja teoretycznie ma budzić podziw i uznanie w oczach kobiet.
Po trzecie; mężczyzna musi być „mocny jak dąb” (the sturdy oak). Mocny – niewrażliwy na kobiece słabostki. Taki może w pełni liczyć na samego siebie, a to daje najpełniejszą niezależność bez przywiązania. Bliskie uczuciowe związki mogłyby zdemaskować tego skutecznego człowieka, który działa bez wahania.
Czwarty wyznacznik; „idź do diabła” (giv’em hell). Ten potrafi demonstrować gotowość do walki. Tu nie wchodzi w rachubę rozsądek, on się nie boi. Agresywny – przestaje być mężczyzną z krwi i kości, stając się upersonifikowaną maszynerią. Chłodny, inni są tylko tłem, zbytecznym dodatkiem. Dla kobiet jest on raczej obiektem pożądania, a nie pokładania stałych uczuć. Pole walki jest polem rozkoszy.
Tymczasem tożsamość człowieka jest plastyczna. Jej zmienność nadaje dynamikę. A ta z kolei powoduje, że nie ma stałego modelu mężczyzny. Lecz jego wyrazistość budowana przynajmniej podświadomie jest już od najmłodszych lat. Ponieważ odróżnienie płci jest pierwotną koniecznością (Badinter, 1993, s. 41). Męskość jest zagadkowa tym bardziej, że nastąpiło zacieranie się granic miedzy tym, co tylko wyłącznie przynależy do mężczyzny a tym, co wyłącznie kobiece. W konkluzji można zauważyć, że w aktualnie wyłaniających się zjawiskach kulturowych kategoria płci traci swoją ostrość i słynne zdanie Zygmunta Freuda „anatomia jest przeznaczeniem” traci dziś sens(Melosik, 2006, s. 50).
Płynność powoduje, że chociażby piękno nie jest już przypisywane tylko kobietom. Tak sprawa ma się również w sferze zawodowej (zawody dotąd sfeminizowane wykonują również mężczyźni), domowej (opiekę nad dziećmi coraz częściej sprawują ojcowie). Zmianie ulega także stosunek do ciała. Niegdyś to kobieta była oglądana. To jej (tylko i wyłącznie) przypisywano dbanie o ciało. Mężczyzna był tym, co intelektualne. Kobieta tym, co cielesne. Tymczasem kultura współczesna jakby daje mężczyźnie jego ciało. On również staje się obrazem, który można oglądać.
„Nowy paradygmat męskości akcentuje równość oraz partnerstwo mężczyzn i kobiet, uznając te wartości za fundamentalne w tworzeniu nowego ładu społecznego. Zawiera Koncepcje androgyniczności i samorealizacji rozumiane jako dążenie do pełni człowieczeństwa” (Arcimowicz, 2008, s. 22).
Zbyszko Melosik pozycje współczesnego mężczyzny określa jako by ten znalazł się w „pułapce socjalizacyjnej”. W rezultacie znalezienie odpowiedzi na pytanie jaki ma być, aby być tym „prawdziwym” mężczyzną jest coraz trudniejsze. Oczekiwania wobec niego są zupełnie sprzeczne, toteż miota się między byciem silnie patrialchalnym, dominującym nad innymi a ekspresywnym uczuciowo, tożsamościowo nieadekwatnym i delikatnym*.
[…]
*(Fragment lic., Sudol, 2009, s. 22-24).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>